Oikologia. Nauka o domu - krajobraz, zakorzenienie, polityka


Projekt badawczy MNiSW, N N103 228239
Uniwersytet Śląski w Katowicach; Wydział Filologiczny
Kierownik: prof. zw. dr hab. Tadeusz Maria Sławek
Główni wykonawcy: prof. UŚ dr hab. Aleksandra Kunce, prof. UŚ dr hab. Zbigniew Kadłubek

 

Miło nam poinformować, że w sierpniu 2013 roku ukazała się publikacja zbierające centralne dla ojkologii refleksje, próbujące określić charakter związku człowieka z miejscem jego zamieszkania. Książkę można nabyć wraz z drugim tegorocznym numerem kwartalnika „Opcje” [2013, nr 2 (91)].

Zapraszamy do lektury!

 

 

 


 

 

Czym jest ojkologia?

Najkrócej rzecz ujmując, ojkologia jest próbą zbadania tego, co kryje się w zapytywaniu o miejsce zamieszkania pojmowane jako konstruowanie i gospodarowanie „domem”. „Dom” ów może być rozumiany w węższym znaczeniu domostwa będącego domeną prywatności (oikos), ale także szerzej – jako dom wspólny (polis). W obu przypadkach szczególnego znaczenia nabiera sposób, w jaki odpowiadamy na pytanie „gdzie mieszkam?”.

Dla ojkologii „gdzie?” będzie więc pytaniem najistotniejszym i podstawowym, bowiem to z niego bierze się energia niezbędna do dociekania, czym jest „dom”. A dociekanie to obejmuje wiele obszarów, począwszy od kwestii sposobu, w jaki postrzegamy otaczającą nas przestrzeń. Ojkologia w tym sensie kontynuuje dzieło fenomenologów. Francis Bacon już na samym początku swego eseju o budowaniu podnosi kwestię widzenia: „Domy buduje się na to, ażeby w nich mieszkać, nie zaś, aby na nie patrzeć” (F. Bacon, Eseje, przeł. C. Znamierowski. Warszawa: PWN 1959, s. 14. Dalsze cytaty pochodzą z tegoż wydania). Założenie to nie odrzuca efektów wizualnych, lecz ustawia spojrzenie w pozycji podrzędnej wobec wymogów praktycznej codzienności. Pisze filozof, że w konsekwencji „wygodę należy przekładać nad harmonię kształtów”, co oznacza, iż mieszkanie jest przede wszystkim relacją człowieka z przestrzenią, a dopiero wtórnie efektem relacji między poszczególnymi elementami składającymi się na miejsce zamieszkiwania. Jeżeli, sięgnijmy do terminologii Bacona, use ma iść przed uniformity, oznacza to, że zamieszkiwanie obejmuje coś wykraczającego poza sferę samej budowli. Mieszkać to przede wszystkim nawiązywać związki z otoczeniem, a to z kolei prowadzi do wniosku, że mieszkanie – o ile traktować je z całą powagą – zmusza nas do rozważania kwestii miejsca zamieszkania. Nie czyniąc tego ryzykujemy, że budowla jedynie w sensie technicznym będzie nadawała się do zamieszkania: „Kto buduje piękny dom w złym miejscu, ten sam siebie skazuje na więzienie”.

Pytanie „Gdzie?” odnosi się zatem do sposobu, w jaki człowiek jest związany ze światem, a ponieważ „dom” jest szczególnie gęstym splotem takiego związku, przeto pytanie „Gdzie?” zawsze niepokojąco porusza sprawę „domu” i tego, co Benjamin nazywał „zadomowieniem”, a Weil „zakorzenieniem”, a o czym Lew Szestow pisał w kontekście „wykorzenienia”. Z eseju Bacona wynika jedynie względna zdolność człowieka do zamieszkiwania pojmowanego jako sieć harmonijnych relacji z otoczeniem. Niemal dwie strony zajmuje opis wszelkich możliwych niedogodności związanych z lokalizacją domostwa; jeżeli egzystencjalną dyspozycją człowieka jest ustanawianie więzi, które powinny być więziami maksymalizującymi jego dobrostan, to jesteśmy skazani na poszukiwanie czegoś, co pozostaje w sferze nieosiągalności. Wyliczywszy wiele okoliczności, jakie powinniśmy wziąć pod uwagę planując budowę domu, Bacon wyraźnie daje do zrozumienia, że pozostaje nam jedynie przybliżanie się do idealnej sytuacji: „Wszystkich tych rzeczy niepodobna zapewne znaleźć razem, a wobec tego dobrze jest mieć je wszystkie na uwadze i o nich myśleć...”. Wspólnota człowieka i przestrzeni nie jest więc nigdy pełna; konfiguracja (geograficzna, polityczna, ekonomiczna) świata odbiega od konfiguracji naszych pragnień. Można powiedzieć, że w pewnym sensie człowiek toczy rozgrywkę ze światem, w której musi minimalizować swoje straty. O wielu rzeczach zatem - pisze Bacon - trzeba myśleć „tak, iżby mieć ich naraz jak najwięcej tylko można”. Wynika z tego, że mądre zamieszkiwanie polega na roztrząsaniu konfiguracji przestrzeni, aby czynić z jej elementów najlepszy możliwy użytek, godząc się na przyznanie światu zwycięstwa nad nami.

Ale aby było to możliwe, przede wszystkim trzeba o przestrzeni „myśleć”. Zamieszkiwanie jest kwestią „myślenia”. W myśleniu tym człowiek okazuje się sługą świata. Mieszkając z konieczności, „urządzamy” (sobie i innym) niewielki wycinek przestrzeni, w którym niemal wszystko zależy od nas: ekonomicznie (na to mnie stać, na tamto nie), politycznie (będą tu panowały takie a nie inne zwyczaje), duchowo (wyznaję tu takie a takie przekonania). Tymczasem „myślenie” przestrzeni, o którym pisze Bacon, wprowadza nową jakość zamieszkiwania: aby było ono prawdziwe, muszę zobaczyć moje „miejsce” jako punkt przecięcia skomplikowanej sieci relacji, wpuścić do jego wnętrza „obcego”, czego efektem jest doświadczenie, iż „nie wszystko zależy ode mnie”. Moje „panowanie” nad zamieszkiwaniem nie jest kwestionowane jako takie, ale każe mi  teraz zadać pytanie o podstawy tego panowania, a zatem o to, w jakim stopniu jestem świadomy działania rozmaitych sił kształtujących to, co wydaje się w sposób oczywisty „moje”.

 

Dom dekonstruowany i dekonstruujący się – to przedmiot analizy ojkologicznej. Mamy więc do czynienia z ujawnieniem głębokich lęków i tektonicznych uskoków kształtujących dom - a mówiąc językiem politycznym - z „wojną domową”. Dom przeciwko sobie, przeciwko własnej zakrzepłej postaci, dom wstrząsany drżeniem, dom w stanie konfliktu, w stanie wyjątkowym. Dwie rzeczy dokonują się teraz dotyczące władzy: manifestuje ona swoją obecność w sposób szczególnie dobitny, ale im bardziej to czyni, tym większa okazuje się jej porażka. Im silniejsze tendencje do konstruowania ostro dychotomicznej rzeczywistości, tym głębszy charakter procesów dekonstruujących. Wnętrze może więc manifestować wszelkie sposoby, jakimi odcina się od niebezpiecznego zewnętrza, ale w tym rodzaju domu, o którym mowa – schronienie jest iluzoryczne, separacja chwilowa i niepewna. Świat już dawno wtargnął w domenę domostwa, czeka jedynie na sposobność ujawnienia się. Ojkologia będzie więc studium prowadzącym do odsłonięcia złudzeń i podjętych w dobrej wierze, lecz niemożliwych do spełnienia obietnic złożonych przez przestrzeń tego, co domowe.